Ulica Jagiellońska

Nie może być żadnych wątpliwości: jest to jedna z najważniejszych - jeśli nie najważniejsza - ulica Pragi. To właśnie nią biegnie jedyny po praskiej stronie Wisły ciąg komunikacyjny prowadzący z Północy na Południe. To na niej znajdują się najwspanialsze perły praskiej architektury. To wokół niej mieszczą się najważniejsze praskie świątynie. To tu mieszczą się sklepy, szkoły, tu skupia się praskie życie kulturalne. To właśnie dzieje ulicy Jagiellońskiej są najciekawsze spośród wszystkich innych naszych ulic.

Dawno temu, jeszcze w średniowieczu, powstała osada na Kamionku. Nie była to zwykła wieś. Było to centrum handlowe, administracyjne, a przede wszystkim komunikacyjne. Tu była przeprawa przez - płynącą bardzo szerokim korytem - Wisłę. Tu zbudowano pierwszy na Pradze kościół. Stąd rozchodziły się drogi we wszystkich niemal kierunkach.

Jedna z nich, wiodąca na północ, do Serocka, była przodkiem ulicy Jagiellońskiej. Wzdłuż tego nadwiślańskiego traktu szybko powstały miasta i miasteczka. Tuż po opuszczeniu Kamionka wjeżdżało się do miasteczka zwanego Skaryszew, nieopodal którego wyrosło kolejne - nazwane Pragą. Zamek królewski był tuż po drugiej stronie Wisły, więc wspomniane miasta - a szczególnie Praga - doskonale się rozwijały. Tu pracowali rzemieślnicy, tu odbywał się handel, tu wreszcie osiadali Żydzi, zapraszani na Mazowsze przez królów, ale niechętnie wpuszczani do Warszawy przez jej mieszczan. Praga szybko stała się tym, co dzisiaj określilibyśmy jako "dzielnica willowa". Szlachta i dworzanie bardzo chętnie budowali tu domy i dworki. W ten sposób mogli cieszyć się bliskością stolicy, nie będąc narażeni na stresy wielkomiejskiego życia: nadmierny hałas, zbyt duży ruch uliczny, duszący zapach spalin...

Południowa część dzisiejszej Jagiellońskiej - gdzie królował handel i rzemiosło - nazywana była ulicą Wspaniałą. Północna je część - zamieszkała przez szlachtę i prowadząca do podwarszawskich dworków królewskich dworzan - nazywana była ulicą Senatorską. Była ówczesnym ścisłym centrum Pragi, jej najważniejszym szlakiem komunikacyjnym i najbardziej reprezentacyjną ulicą. Biegła przez rynek, znajdujący się pomiędzy dzisiejszymi ulicami Targową i Jagiellońską Okrzei i Ks. Kłopotowskiego. Żeby rozwiać wątpliwości, która z pierzej rynku była "lepszą dzielnicą", warto pamiętać, że dzisiejsza Targowa nazywała się wówczas ulicą Wołową. Dziś nie ma, niestety, pozostałości po tamtych czasach. Zatarły je wojny. Pragę zniszczono dwa razy. W 1794 roku w bezrozumnym szale nazywanym rzezią Pragi uczynili to Rosjanie. Po wyzwoleniu w 1806 roku polskie władze postanowiły zabezpieczyć się przed podobnymi aktami barbarzyństwa i na miejscu spalonego miasta zbudowano twierdzę. Żeby ją zbudować, oczyszczono przedpole rozbierając niemal wszystkie budynki. Ostała się jedynie kaplica Matki Bożej Loretańskiej, dziś obudowana jako pełnowymiarowy kościół.

Umocnienia te uratowały Pragę od zniszczenia podczas kolejnego najazdu Rosjan na Polskę, w 1831 roku. Szturm na Warszawę przeprowadzono wówczas od strony Woli. Praga miała więcej szczęścia. W tym czasie Jagiellońska była już - z polecenia rządu Królestwa Polskiego - zamieniona na trakt rządowy. W 1820 roku nazwano ją ulicą Szeroką. I rzeczywiście, poszerzono ją, utwardzono, opatrzono rogatkami. Rogatki - podobne do tych przy ulicy Grochowskiej - nie zachowały się. Jeśli jednak ktoś chciałby poczuć klimat Królestwa Kongresowego, to może odwiedzić Jabłonnę. Jeśli tylko wyjedzie się z Warszawy ulicą Jagiellońską, to miasteczko to przywita nas budynkiem poczty, pełniącym tę funkcję już blisko 200 lat. Właśnie tu kończył się trakt rządowy.

Jednym ze skutków przegranej wojny z Rosją była budowa Cytadeli oraz jej elementów na praskiej stronie Wisły. Był to fort Śliwickiego. (Nb. sam Śliwicki był niezbyt sympatycznym rosyjskim oficerem i dziś fort ten nazywa się fortem Jasińskiego, choć o okolicy mówi się "Śliwice"). Dookoła fortu nie mogły zostać zbudowane żadne murowane budynki. Uwaga inwestorów skupiła się na południowym odcinku ulicy, która straciła swą szlachetną nazwę. Ulica Szeroka została przecięta na pół: w kierunku na południe, aż do rogatek Grochowskich, przemianowano ją na Moskiewską, natomiast w kierunku północnym, aż do fortu Śliwickiego - nazwano ją ulicą Petersburską. Miejsce "przecięcia" ulicy na dwie części, skrzyżowanie z dzisiejszą ulicą Ks. Kłopotowskiego, stało się centrum Pragi.

Północna część dzisiejszej Jagiellońskiej, ulica Petersburska, leżała zbyt blisko rosyjskich koszar. Szybko przestała być szeroka i wspaniała, a gdy postanowiono zbudować wielkie koszary - ciągnące się aż do dzisiejszej ul. 11 Listopada - niemal przestała istnieć. Inaczej było z południową częścią, z ulicą Moskiewską. Wkrótce stała się najważniejszą ulicą Pragi, zamieszkałą zresztą przede wszystkim przez urzędników rosyjskich, sprowadzonych do Warszawy z głębi carskiego imperium. Dla ich wygody zbudowano nieopodal cerkiew, która dziś jest nieodłączną częścią praskiego krajobrazu. Także gmina żydowska - na Pradze dość nieliczna, ale mająca bogate tradycje - stworzyła zespół placówek religijnych, oświatowych i charytatywnych. W 1845 roku zbudowano synagogę, następnie mykwę, cheder i wspaniały neobarokowy Gmach Wychowawczy Warszawskiej Gminy Starozakonnych. Dziś mieści się w nim teatr "Baj".

Przełom XIX i XX wieku to czas, w którym powstawały na Pradze najokazalsze budynki. Na Jagiellońskiej - tuż przy dzisiejszej alei "Solidarności" - zbudowano okazały gmach gimnazjum męskiego, nieco bardziej na południe powstały wysokie i smukłe kamienice, "niebotyki" - jak je wówczas nazywano. Aż trzy posesje zajmowała kamienica księcia Bronisława Massalskiego. Pięknie ją udekorowano, wykrojono okrągłe naroże, a otynkowaną na biało fasadę ozdabiała barwna cegła. Dom ten, zwany od rzeźb wieńczących dach - domem pod sowami, stoi do dziś. Niestety, fatalnie go zdewastowano.

Gdy w 1915 roku Rosjanie zostali przez Niemców przegnani z Warszawy, ulica szybko nabrała polskiego charakteru. Na krótko ochrzczono ją imieniem Jana Zamoyskiego, jednak szybko nadano jej nazwę, która obowiązuje do dziś. Upamiętniono w ten sposób dynastię królów Polski i wielkich książąt Litwy i przypomniano, że na wschód od Bugu wciąż żyją ci, nad którymi państwo polskie powinno roztaczać swoją opiekę.

Kolejna, II wojna światowa, zrujnowała wiele ulic Warszawy, jednak z Jagiellońską obeszła się dość łaskawie. Przetrwała nawet synagoga, a Armia Czerwona urządziła w niej szpital. Pod sowiecką administracją synagoga jednak została zdewastowana, podobnie zresztą jak większość budynków wzdłuż ulicy. Niejako przy okazji zdewastowano zresztą także samą ulicę. Jej północnemu odcinkowi, prowadzącemu obok Fabryki Samochodów Osobowych w stronę Żerania, nadano nazwę alei Stalingradzkiej. W ten sposób po raz kolejny upamiętniono Stalina. Po śmierci tego zbrodniarza Alei Stalina szybko przywrócono starą nazwę Alej Ujazdowskich, placowi Stalina nadano nazwę placu Defilad, starano się też zapomnieć, że imię Stalina nadano Pałacowi Kultury. Nie zmieniono jednak nazwy alei Stalingradzkiej, upamiętniającej bitwę stoczoną w czasie II wojny światowej. Stalin przestał straszyć dopiero w 1991 roku, od kiedy cały szlak łączący Pragę z Żeraniem nosi nazwę ulicy Jagiellońskiej.

Dziś ulica Jagiellońska - a szczególnie jej południowy odcinek - wciąż jeszcze nosi ślady zaniedbań i dewastacji z czasów PRL. Wyburzono elegancki, neoromański budynek Towarzystwa Kuchni Ruchomej oraz budynki fabryki "Wulkan" i Rzeźni Miejskiej. W latach 70. XX wieku wybudowano estetyczne bloki Osiedla Jagiellońska, nie zadbano jednak o starsze kamienice, bardzo często z rozmysłem je dewastując: zrywając tynki, niszcząc balkony, demolując bramy. Dopiero w pierwszych latach XXI wieku Jagiellońska zaczęła odzyskiwać należny jej blask i splendor. Rozpoczęto remonty kamienic, budowę nowe, otwarto restauracje, sklepy...

T. Pawłowski

Jagiellońska dziś...

...znów podupada na swoim centralnym odcinku. I to nie z powodu obcego najazdu czy wojny, ale pokojowej polityki przebudowy. Budowa II odcinka metra spowodowała, że centralna część Pragi - Targowa, Al. Solidarności, Wileńska i właśnie Jagiellońska - są praktycznie skreślone z mapy dla mieszkańców innych części miasta. Żadną pociechą jest jako tako funkcjonująca komunikacja miejska. Jagiellońska zwłaszcza zawsze była zagłębiem sklepów z wyposażeniem łazienek, kafelkami i wszelkiego rodzaju armaturami. Każdy mógł znaleźć tam coś na swoją kieszeń, a przy tym - co stosunkowo rzadko zdarza się w supermarketach - bardzo profesjonalną informację i poradę. Dla właścicieli sklepów oczywiste jest, że po zakupy do nich nie przyjedzie nikt komunikacją miejską, nawet najlepszą! A na czynsz i pensje trzeba zarobić. Coraz o to trudniej, a właściciele budynków czynszu obniżać nie chcą.

Z tego też powodu przestaje istnieć kino Praha. Zmodernizowane wielkimi nakładami kilka lat temu, pod koniec marca ma wyświetlić ostatnie seanse. Spółka Max-Film, która kinem zarządza, zadecydowała, że pozostanie tu centrum konferencyjne. To ostatnie kino na Pradze. Zdaniem jego kierownictwa, po rozpoczęciu budowy frekwencja spadła o 70%, a przez dwa lata budowy metra przetrwanie w tych warunkach nie jest możliwe. Szkoda, bo samorząd Mazowsza, który jest właścicielem obiektu, wydał wielkie społeczne pieniądze, które raczej już nigdy się nie zwrócą.

11274