U progu niepodległości:

Praga w czasie I wojny światowej

Lata I wojny światowej były szczególnie ważnym okresem zarówno dla dziejów narodu polskiego, jak i dla dziejów miasta Warszawy. W tych właśnie latach, 1914-1918, rozpadły się trzy mocarstwa zaborcze, a nowo powstałe państwa musiały uznać prawo Polski do niepodległego bytu.

Dla Warszawy lata 1914-1918 stanowiły okres przełomu. Po ustąpieniu wojsk rosyjskich w 1915 roku nowy okupant - Niemcy przyznały Warszawie, pod naciskiem opinii publicznej Radę Miejską, przyłączyły przedmieścia i stworzyły szersze możliwości rozwoju urbanistycznego. Z głównego miasta jednej z części cesarstwa rosyjskiego, Warszawa stała się stolicą wolnego państwa. W odradzaniu się stołeczności Warszawy miała swój udział również Praga.

Wśród licznych zachowanych wspomnień z czasów I wojny światowej mało dotyczy Pragi. Wszystkie ważne wydarzenia polityczne rozgrywały się na lewym brzegu Wisły. Pamiętnikarze, opisując życie mieszkańców stolicy w tym okresie, rzadko wspominają o Pradze. Jednak z fragmentów wspomnień poety i publicysty Zdzisława Dębickiego oraz dr Józefa Zawadzkiego, opublikowanych w "Kronice Warszawy" w 1928 roku, pamiętników polityka Aleksandra de Rosset czy też z doniesień lokalnej gazety "Echo Pragi", wychodzącej w latach 1916-1918, wyłania się obraz ciężko doświadczonej przez wojnę dzielnicy, w której, mimo zniszczeń i trudności, życie toczyło się dalej: powołano Praski Komitet Obywatelski, organizowano pomoc dla najuboższych, otwierano szkoły, ochronki dla dzieci, działał teatr.

W początkowym okresie wojny przez Pragę przewaliła się fala uchodźców z zachodnich dzielnic i podwarszawskich miejscowości. Poeta i publicysta Zdzisław Dębicki (1871-1931), we wspomnieniach opublikowanych w "Kronice Warszawy" w 1928 roku, zatytułowanych "Warszawa w pierwszym roku wojny", donosił: Zjawiać się zaczęły na ulicach Warszawy wozy naładowane wszelką chudobą ludzką. Za wozami pędzono bydło, ryczące z głodu i braku napoju, co potęgowało grozę widoku. Rychło przedmieścia: Wola, Ochota i Praga zamieniły się w istne obozy cygańskie. ("Kronika Warszawy", R.IV, 1928, Nr 7-9, s. 3-4).

Już 3 sierpnia 1914 r. powstał Komitet Obywatelski m. Warszawy. Niedługo później, uwzględniając nieco odmienne warunki prawobrzeżnej części miasta, powołano liczący 10 członków Praski Komitet Obywatelski, którego prezesem został dr Jan Gromadzki, a zastępcami - ks. Józef Szkudelski i inż. Tadeusz Eytner. O działalności Komitetu, który zajmował się organizowaniem pomocy dla najuboższych i najbardziej poszkodowanych przez wojnę mieszkańców dzielnicy, szerzej pisaliśmy w Nowej Gazecie Praskiej w nr 22 z 10 listopada 2010 roku.

Przypomnę tu tylko, że Komitet działał poprzez sekcje, takie jak Sekcja Żywnościowa, Pośrednictwa Pracy, Lekarska czy Sekcja Tanich Kuchni. Powołał też instytucję Opieki Domowej oraz instruktorów dzielnicowych i okręgowych, których zadaniem było wytypowanie rodzin najbardziej potrzebujących wsparcia. Szczególną troską Komitet otaczał dzieci, tworząc Komisję Ochron. Pod koniec 1915 r. Komisja prowadziła 25 ochronek, 5 sal zajęciowych i 2 szkoły, w których prowadzono dożywianie. Działalność Praskiego Komitetu była bardzo dobrze zorganizowana, wkrótce ilość jego członków wzrosła do 18.

Tymczasem Rosjanie cofali się pod naporem Niemców, zabierając ze sobą co się dało i niszcząc wszystko, co musieli zostawić. Sytuację tę opisał dr Józef Zawadzki (1865-1937), twórca i prezes Towarzystwa Doraźnej Pomocy Lekarskiej czyli Pogotowia Ratunkowego w Warszawie:

Moskale nie taili już, że opuszczą Warszawę. Ewakuowali się powoli, systematycznie, wywożąc wszystko, co się dało, demolując fabryki, które można by przystosować do potrzeb wojennych, surowce, tabor kolejowy, niszcząc na lewym brzegu Wisły mosty kolejowe i stacje. A jednocześnie rzucono hasło niszczenia zbiorów i zabierania ludności w głąb Rosji. Łuny pożarów widać było odtąd na widnokręgu, a setki wozów wiozły ludność na wschód. ("Kronika Warszawy" R. IV, 1928, Nr 7-9, s. 10).

5 sierpnia 1915 r. Warszawa została zajęta przez wojska niemieckie i stała się ośrodkiem administracyjnym Generał-gubernatorstwa Warszawskiego. Rosjanie ostatecznie wycofali się na Pragę. Generał-gubernatorstwo otrzymało niemiecki zarząd cywilny i niemiecką organizację sądowniczą. Język polski uznany został, obok języka niemieckiego, za język urzędowy. Zniknęły rosyjskie szyldy, pozmieniano nazwy ulic. Zdzisław Dębicki tak wspomina ten koniec panowania rosyjskiego i początek okupacji niemieckiej w Warszawie:

Nadchodzi wreszcie dzień krytyczny. W nocy z 4-go na 5-ty sierpnia opuszczają miasto ostatnie oddziały wojsk rosyjskich, pospiesznie, ale w porządku niezakłóconym. Na widnokręgu łuny pożarów. Od strony Pragi grają armaty. Warszawa nie śpi. Świt zastaje ją na nogach. O godzinie 6-tej rano wstrząsa miastem potężna detonacja. To oba mosty, Kierbedzia i Poniatowskiego wylatują w powietrze. Jakby czekając na ten sygnał straż obywatelska rozkleja na mieście odezwę Komitetu Obywatelskiego. Miasto oddycha wolnością przez godzinę. O 7-ej ukazują się konne oddziały wojsk niemieckich. Wita je kanonada zza Wisły. Wkrótce z obu stron terkoczą już na dobre karabiny maszynowe. ("Kronika Warszawy", R. IV, 1928, Nr 7-9, s. 8).

W ten sposób Praga została odcięta od Warszawy, co spowodowało pozbawienie jej gazu, elektryczności, nafty, tramwajów i wszelkiej komunikacji. Wodę pobierano ze studni artezyjskiej, która znajdowała się na terenie dawnego "Monopolu", ale jak donosiło "Echo Pragi" woda ta nie była smaczna. Ulice i domy były nieoświetlone. Ciemności panowały na Pradze przez blisko miesiąc z górą, a głód i nędza z powodu braku środków do życia zapanowały powszechnie. ("Echo Pragi" nr 1, 6.01.1916). Publicysta "Echa Pragi" tłumaczy to drastyczne pogorszenie warunków życia brakiem jakichkolwiek środków utrzymania ludności: Wszystkie środki utrzymania ludności przestały istnieć: koleje i fabryki nie istnieją, targi z braku dowozu nie odbywają się, handel mięsem i zbożem ustał, rękodzielnictwo drobne z powodu drożyzny materiałów nie funkcjonuje, ludności Pragi grozi nędza stokroć gorsza niż w Warszawie, bo na Pradze ludzi zamożnych, rentierów lub bogatych obywateli prawie że nie ma. ("Echo Pragi, Nr 1, 6.01.1916)

Tragiczną sytuację, w jakiej znalazła się Praga, opisywał również polityk i publicysta, bliski endecji liberał, Aleksander de Rosset (1866-1933): Oczywiście, groza wydarzeń na Powiślu i w Warszawie maleje na wspomnienie o tym, co działo się na drugim, praskim brzegu Wisły. Praga pozbawiona wody i światła, poddana strzałom z lewego brzegu, zatłoczona zdemoralizowanym odwrotem żołnierzem, przechodziła wśród pożarów i eksplozji gmachów rządowych, zaiste, przez tych długich dni kilka straszną tragedię. Jak by sądzonym było, by ta uboższa dzielnica w każdej przechodzącej ponad Warszawą nawałnicy wojennej miała płacić wielokroć większą daninę cierpień i niedoli, jak by ona miała stale wyręczać w nieszczęściu starszą, górną, bogatą swą siostrzycę. ("Warszawa w dniach przełomu", w: "Kalendarzyk polityczno-historyczny miasta stołecznego Warszawy na 1916 rok").

Mieszkańcy Pragi jednak nie załamali się, organizując lokalne władze i pomoc doraźną. Opisuje to dr Józef Zawadzki: Nawiasem wspomnieć muszę, że Praga w przewidywaniu odcięcia była zaopatrzona w wodę ze studni artezyjskich, działał tam miejscowy Komitet Praski. Pogotowie ratunkowe utworzyło w szpitalu filię czasową, nie można było bowiem przewidzieć, jak długo trwać będzie oddzielenie Warszawy od Pragi[...]. W noc z 7-go na 8 sierpnia umilkły strzały na Pradze, czerwone łuny pożarów znaczyły odstąpienie moskali, palono składy na Pradze i dworce kolejowe. Nazajutrz pierwszy patrol niemiecki wkroczył na Pragę. ("Kronika Warszawy", R. IV, 1928, Nr 7-9, s. 11-12).

Jeszcze długo po odejściu wojsk rosyjskich komunikacja z lewobrzeżną Warszawą była wielkim problemem. Wprawdzie Niemcy dla celów wojskowych niezwykle szybko postawili most pontonowy, a w kilka dni później drugi, na drewnianych palach, obydwa w okolicy Agrykoli, ale mosty te nie mogły obsługiwać mieszkańców. Dopiero w dniu 22 września 1916 roku otwarto nowy, palowy drewniany most, któremu dano imię generała Hansa von Beselera, generał-gubernatora warszawskiego w latach 1915-1918.

Do tego czasu komunikacja między Pragą a lewobrzeżną Warszawą odbywała się łodziami. Przewoźnicy od razu zwietrzyli dobry interes, pobierając zawyżone opłaty za przewóz:

Utworzył się wielce zyskowny przemysł (pobierano 10 groszy od osoby, a łódź napełniano po burty). Wisła roiła się tymi stateczkami. (Aleksander de Rosset, "Warszawa w dniach przełomu" w: "Kalendarzyk polityczno-historyczny m.st. Warszawy na 1916 rok").

Pod koniec stycznia 1916 r. odbudowany został most Kierbedzia z komunikacją dorożkami. Wtedy również dochodziło do nadużyć i wykorzystywania trudnej sytuacji przez nieuczciwych przewoźników:

Dorożkarze posiłkując się marnymi końmi stawiają wygórowane żądania - donosiło "Echo Pragi". Pod koniec lutego 1916 r. przywrócona została wreszcie komunikacja tramwajowa. Prażanie powoli wracali do normalnego życia. "Ogonki nareszcie się skończyły, a przywrócona w końcu lutego komunikacja tramwajowa z Pragą sprawiła, iż ta ostatnia budzić się zaczęła z pół roku trwającej martwoty i letargu."

Otwarcie 26 lutego 1916 r. stałego teatru oraz powołanie do życia pierwszego na Pradze lokalnego pisma były dalszym etapem na drodze rozwoju Pragi. Ważnym dla Pragi wydarzeniem była też inkorporacja wiosną 1916 r. do miasta st. Warszawy przedmieść, m.in. Golędzinowa, Pelcowizny, Ustronia, Nowego Bródna, Targówka, Utraty, Grochowa oraz Saskiej Kępy i Kępy Gocławskiej.

9 maja 1916 r. generał-gubernator Hans von Beseler ogłosił wybory do Rady Miejskiej, a dzień później rozwiązał Komitet Obywatelski. Praski Komitet również przestał istnieć. Praga wystosowała do Rady Miejskiej 21 kandydatów. W wyniku wyborów, które odbyły się 15 lipca 1916 r. do liczącej 90 osób Rady Miejskiej weszło tylko 3 przedstawicieli Pragi i przedmieść: prezes Towarzystwa Przyjaciół Pragi, inż. Władysław Kwasieborski z Pragi, a z przedmieść Antoni Wysocki, dyrektor Towarzystwa Akcyjnego "K. Rudzki i S-ka" oraz Kazimierz Żukowski, zarządzający firmy "B-cia Nobel". Mimo ograniczonych kompetencji i niedemokratycznego sposobu wyborów Rada Miejska stanowiła jednak ośrodek działalności polskich władz samorządowych na terenie Warszawy.

Przypomnijmy pokrótce dalsze najważniejsze wydarzenia prowadzące do odzyskania niepodległości, które choć rozgrywały się w lewobrzeżnej Warszawie, dotyczyły też mieszkańców Pragi. 5 listopada 1916 r. generał-gubernator von Beseler proklamował utworzenie niezależnego państwa polskiego. W ślad za tym aktem przyszło powołanie 6 grudnia 1916 r. Tymczasowej Rady Stanu. Pierwsze jej posiedzenie odbyło się 14 stycznia 1917 r. a ostatnie 31 sierpnia 1917 roku. 9 lipca w związku z odmową przysięgi na wierność państwom centralnym nastąpił kryzys w Legionach. Legioniści, którzy odmówili złożenia przysięgi, zostali internowani w obozach w Szczypiornie i Beniaminowie, natomiast Józef Piłsudski wraz ze swoim szefem sztabu Kazimierzem Sosnkowskim został 22 lipca aresztowany i uwięziony w twierdzy w Magdeburgu.

We wrześniu 1917 r. powołano trzyosobową Radę Regencyjną, w skład której weszli: abp Aleksander Kakowski, książę Zdzisław Lubomirski i Józef hr. Ostrowski. 7 października prezydentem Warszawy został wybrany inż. Piotr Drzewiecki. 7 grudnia Rada Regencyjna powołuje pierwszy gabinet ministrów z historykiem Janem Kucharzewskim na czele. 2 czerwca 1918 r. po raz pierwszy od 1831 roku zebrało się w Warszawie polskie ciało przedstawicielskie, Rada Stanu, która powstała w wyniku zrzeczenia się mandatów przez Tymczasową Radę Stanu.

10 listopada 1918 roku generał-gubernator Beseler wystosował do Rady Regencyjnej pismo, w którym oznajmił, iż władzę w Królestwie Polskim przekazuje polskiemu rządowi. O godzinie 7.30 pociągiem pospiesznym z Berlina przybył do Warszawy zwolniony z twierdzy magdeburskiej komendant Piłsudski. Na peronie oczekiwał go i powitał członek Rady Regencyjnej, książę Lubomirski.

11 listopada mieszkańców Warszawy opanowała euforia. Miasto żyło rozbrajaniem Niemców. Rada Regencyjna złożyła władzę w ręce Józefa Piłsudskiego. "Gazeta Poranna" donosiła tego dnia: Wiadomości o przewrocie w Niemczech i o przyjeździe Piłsudskiego wywołały w mieście silne wrażenie i ruch niezwykły, jakiego Warszawa nie pamięta od roku 1905. Wszędzie manifestowano radość, wywieszano biało-czerwone sztandary. Bogdan Hutten-Czapski, kurator wyższych uczelni warszawskich pisze w swoich pamiętnikach pt. "Sześćdziesiąt lat życia politycznego i towarzyskiego":

W nocy na 11 listopada oddziały POW - przeważnie studenci, ale i dawni dowborczycy - zaczęli w różnych punktach miasta rozbrajać poszczególnych wojskowych niemieckich. Żołnierze polscy zajęli Belweder, mosty na Wiśle i park samochodowy [...], zajęto niemieckie urzędy, koszary i magazyny, zdobyto w ogromnych ilościach broń, amunicję, materiały, pieniądze i akta.

W arsenale na Pradze przy ul. Stalowej zdobyto 200000 pocisków gazowych. Dla Polaków wydarzenia w Warszawie 11 listopada 1918 roku miały o wiele większe znaczenie niż zawarte w tym samym dniu we francuskiej miejscowości w Compiégne zawieszenie broni między siłami walczącymi w wojnie światowej, które kończyło działania militarne. Oznaczało bowiem wolność i niepodległość po długim, blisko półtora wieku trwającym okresie niewoli narodowej. Szał radości i entuzjazm ogarnął niemal całe społeczeństwo. Na drugi plan zeszły trudności, jakie rysowały się na drodze do odzyskania pełnej suwerenności i wytyczenia granic. Warszawa, ponownie stolica kraju, w wydarzeniach listopadowych 1918 roku odegrała najważniejszą rolę.

Joanna Kiwilszo

15499